Spiski i zdrady
- Szczegóły
- Autor: Krzysztof Czuma
Po dwóch latach od wyborów samorządowych możemy – bez gniewu i upodobania – przyjrzeć się wydarzeniom, które ukształtowały aktualne włochowskie władze i najprawdopodobniej przesądziły o ich 5-letnim funkcjonowaniu.
Jak przewidywały sondaże, 7 IV 2024 r. wybory we Włochach wygrała Koalicja Obywatelska uzyskując aż 11 mandatów w 21-osobowej Radzie Dzielnicy. W ubiegłej kadencji wspólnicy Artura W. okrzepli na włochowskich posadach i okopali się w miejscowych układach, zręcznie wykorzystując nieudolność i bierność wiceburmistrza Sebastiana P. (WMDW). Bez wielkiego trudu mogli więc wykorzystać napływ głosów nowych mieszkańców spychający polityczne centrum Włoch na lewo, w kierunku seksualizacji dzieci, zbiorkomu, kultu klimatu, mrówkowców, ograniczeń drogowych, kotleta świerszczowego itp. euroatrakcji.
Spore poparcie społeczne i 5 mandatów uzyskała Wspólnota Mieszkańców Dzielnicy Włochy, bezwolny koalicjant Platformy Obywatelskiej w poprzedniej kadencji. Nierównomierny rozkład zdobytych w okręgach mandatów (3+1+1) ujawnia, że czynnikiem decydującym o sukcesie nie był ani wielki plan budowy wychodka ani nawet założenie nowej religii tylko 436,2 tys. PLN publicznych pieniędzy rzuconych w I okręgu na autopromocję Sebastiana P. i jego kumpli. Tym samym do rekordu budowy najdroższego wychodka na świecie Prezes WMDW dołożył rekord wydatków za uzyskanie mandatu do Rady Dzielnicy Włochy. Jak zwykle nie z własnej kieszeni.
Z pozostałych mandatów cztery przypadły Prawu i Sprawiedliwości, a jeden kandydatowi z listy Trzeciej Drogi. Oczywistą wolą wyborców było więc, żeby Włochami rządziła samodzielnie Koalicja Obywatelska. Toteż wielkie zaskoczenie wywołała informacja, że chwilę przed wyborem Przewodniczącego Rady i Zarządu Dzielnicy z Platformy Obywatelskiej wypisała się radna Sylwia C., enigmatycznie uzasadniając to „zachowaniem ważnych osób z Koła Platformy Włochy” i zapowiadając tym krokiem przejęcie władzy przez koalicję PiS/WMDW. Jedyną prawdopodobną przyczyną takiego zwrotu musiał być fakt, że protektor Sylwii C. nie wynegocjował oczekiwanej porcji wyborczych łupów więc – nie po raz pierwszy – polecił swojemu cynglowi dezintegrację klubu PO.
Nieoczekiwany marsz koalicji WMDW/PiS po władzę zatrzymała tajemnicza nieobecność Sebastiana P. na wyborczej sesji Rady Dzielnicy w dniach 7 i 14 maja 2024, definitywnie pozbawiająca przyszłą koalicję anty-KO możliwości uzyskania większości głosów niezbędnej do wyboru Burmistrza i przewodniczącego Rady. W tej sytuacji radny z listy Trzeciej Drogi chcąc nie chcąc zmuszony został dorzucić swój głos do głosów 10 radnych Koalicji Obywatelskiej, rozsądnie wnioskując, że lepsza posada w garści niż Zarząd na dachu.
Wyborcze posiedzenia Rady Dzielnicy mają kluczowe znaczenie dla funkcjonowania władz samorządowych. Poza aktem zgonu nic nie jest w stanie usprawiedliwić nieobecności radnego na takiej sesji. Trudno byłoby więc zinterpretować dwukrotne zniknięcie Sebastiana P. inaczej niż jako rezultat potajemnego dogadania się z kierownictwem Platformy Obywatelskiej i faktycznego sprzedanie głosu WMDW. Wszystkie znaki na niebie i ziemi jednoznacznie wskazują, że prezes WMDW bezwzględnie zdradził własnych kolegów (i koleżankę) spychając ich na 5 lat do opozycji. Nie musimy jednak żałować tych osobników albowiem natychmiast po tej zdradzie okazali się oni kompletnymi tumanami, nagradzając Sebastiana P. stanowiskiem szefa zdradzonego klubu. Najwyraźniej radni WMDW nie zauważyli co się wydarzyło na sali obrad, nie zrozumieli biegu wydarzeń lub nie uwierzyli własnym oczom i przyjęli do wiadomości popisy blagierstwa, którymi Sebastian P. tak hojnie raczy swoje wyborczynie.
Tym samym więc finalnie rządzącą większość we Włochach tworzy 12 radnych: 10-osobowy klub Koalicji Obywatelskiej popierany przez radnego z listy Trzeciej Drogi i potajemnie zakupionego Sebastiana P., oficjalnie radnego opozycji ale faktycznie głosu w dyskretnej dyspozycji Koalicji Obywatelskiej.

Okrucieństwem byłoby nie pochylić się w tym miejscu ze współczuciem nad losem nieszczęsnej Sylwii C. sprawnie wymanewrowanej przez Sebastiana P. Utrata mandatu na początku kadencji jest dla każdego klubu radnych dolegliwym ciosem. Takie postępki zazwyczaj dobrze są zapamiętywane przez partie polityczne. Przypomnieć jednak należy, że Pani Radna kandydując z listy PO już wcześniej potajemnie dogadywała się z konkurencją przeciwko Platformie Obywatelskiej i nie wiązało się to z żadnymi negatywnymi dla niej konsekwencjami, wręcz przeciwnie za walkę z włochowskim PO otrzymywała rozmaite nagrody od warszawskiego kierownictwa PO. Fenomen ten wyjaśniają bardzo zażyłe relacje Sylwii C. z jednym z platformianych gangsterów. Szczegółowo opisując stopień tej zażyłości nieuchronnie wpadłbym w łapy niezawisłych sądów. Pozostawiam więc tę kwestię domyślności Czytelników, zachęcając, żeby niczego sobie nie żałowali i domyślali się jak najśmielej.
Nie musimy natomiast domyślać się politycznego losu Sylwii C. albowiem wiadomo, że wydarzy się to, co się już wcześniej wydarzało. Już wkrótce sponsor Sylwii C. zacznie układać się z podobnymi sobie osobnikami opowiadając na lewo i prawo jaką to wspaniałą i lojalną polityczką jest Sylwia C. o czym świadczy jej urok, wdzięk i dyplom Collegium Hummanum. Oraz jakim ponurym okrutnikiem jest burmistrz Karcz, który takiego brylantu nie docenił, a nawet gorzej – zlekceważył go i obraził, zamiast oszlifować i oprawić. Będzie dobrze! Zdradzanie kolegów z Platformy Obywatelskiej jak zwykle skończy się dla Sylwii C. wesołym oberkiem. Już wkrótce znów ujrzymy ją na czele listy Koalicji Obywatelskiej, jeśli nie we Włochach to – w najgorszym razie – w rodzinnej Częstochowie.
Dobranoc Państwu!
P.S. W ubiegłym miesiącu poprosiłem Sebastiana P. o wyjaśnienie przyczyn jego nieobecności na sesji 7 i 14 maja 2024 r. Do dnia publikacji tego artykułu nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Ekstaza nad wychodkiem
- Szczegóły
- Autor: Krzysztof Czuma
Kościół Katolicki przeżywa kolejny w swojej historii kryzys, tym razem manifestujący się spadkiem popularności religii katolickiej na terenie Europy. Ponieważ jednak nie da się nie wierzyć w nic to próżnię po uporządkowanych filozofią tomistyczną dogmatach wypełniają chaotyczne wierzenia w horoskopy, karmę, socjalizm, kamienie magiczne, determinizm dziejowy, 56 płci, wieloświat, kosmitów, sprawiedliwość społeczną, złowrogą rolę czarnych kotów, globalne ocieplenie, wróżki, magię itp. zjawiska nie mające żadnego oparcia ani w nauce ani w historii, ani nawet ze sobą wzajemnie powiązane.
Proces religijnej transformacji od katolicyzmu do dobroludzizmu ma olbrzymie znaczenie ponieważ wierzenia kształtują cywilizację, a więc decydują o metodzie organizacji społeczeństwa, o prawie, zwyczajach i sposobie rządzenia. Rozumiejące tę zależność elity polityczne I Rzeczypospolitej wymagały by królem Polski był katolik. Analogicznie w państwach rozbójniczych przed objęciem tronu władca musiał zostać wyznawcą prawosławia (Rosja), luteranizmu (Prusy) albo anglikanizmu (Wielka Brytania). Trudno się dziwić naszym przodkom, ponieważ pozornie drobne i niewinne wierzenie np. w reinkarnację prowadzi do dość okrutnych konsekwencji społecznych i stwarza śmiertelne zagrożenie dla życia ludzi i bezpieczeństwa państwa. Niezwykle ważne jest w co naprawdę wierzą nasi politycy albowiem to w co wierzą przesądza o tym jak rządzą.
Z ubolewaniem należy więc odnotować, że wybitni przywódcy naszej włochowskiej społeczności albo twardo trzymają język za zębami ze strachu przed swoimi dysponentami albo nie są zdolni wykrzesać z siebie myśli przekraczającej banalne i ogólnie słuszne przekonania, że trawnik powinien być zielony, woda czysta, powietrze przejrzyste a pogoda ładna. Milczą jak zaklęci unikając jakichkolwiek poważnych tematów a w najlepszym razie rytualnie i niezbyt szczerze hejtując domniemanych przeciwników politycznych, co im zresztą nie przeszkadza w dobijaniu z nimi pokątnych interesów. Toteż z wielkim zaskoczeniem zauważyłem, że za skromne 10 tysięcy PLN koalicja KO/WMDW – wzorując się zapewne na wieprzkach z „Folwarku zwierzęcego” – wymalowała na budynku miejskim przy alei Krakowskiej 107 napis:
Dobra energia to dar serca – Podziel się dobrą energią – Pomagaj nie oczekuj – Pomaganie daje radość – Kubek równowagi – Dobro daje siłę – Pomagamy nie czekamy – Dobro wraca do ciebie – Ludzie do ludzi
Zestaw haseł umieszczono na drodze do Szkoły Podstawowej przy ulicy Malowniczej w taki sposób, że większość podążającej ku źródle wiedzy dziatwy chcąc nie chcąc codziennie musi zapoznać się i przyswoić sobie wzniosłe myśli liderów Koalicji Obywatelskiej i Wspólnoty Mieszkańców Dzielnicy Włochy.
Analiza treści wciskanego dzieciom do głów przekazu nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, że są to artykuły jakiejś wiary ponieważ ani wiedza powszechna ani naukowa nie zna takich bytów jak „dobra energia” czy „kubek równowagi”. Nic także nie wskazuje na to, żeby istniał na tym świecie jakikolwiek mechanizm sprawiedliwości gwarantujący „powrót dobra”, cokolwiek byśmy pod tym pojęciem nie usiłowali rozumieć. Wręcz przeciwnie, odrobina spostrzegawczości i doświadczenia życiowego wystarczy do przekonania się, że żadne „powroty dobra” z reguły nie następują, zwłaszcza w życiu publicznym i w relacjach anonimowych. Co prawda także religia katolicka zapewnia, że sprawiedliwości stanie się zadość ale ta zbieżność wierzeń jest czysto pozorna ponieważ Katechizm Kościoła Katolickiego utrzymuje, że sprawiedliwość zostanie niechybnie każdemu wymierzona ale nie na tym świecie.

Fakt, że mamy do czynienia z nową religią i propozycją nowych wierzeń potwierdzają także władze Dzielnicy. Indagowany w tej sprawie Burmistrz Włoch jednoznacznie stwierdził, że „Zarząd Dzielnicy nie dysponuje badaniami związanymi z umieszczonymi na muralu tezami”, a dyrektor SP nr 87 oświadczyła, że „Szkoła nie dysponuje badaniami naukowymi potwierdzającymi przedstawione na ścianie tezy”.
Nie ulega więc wątpliwości, że mamy oto do czynienia z deklaracjami religijnymi oraz próbą swoistej „ewangelizacji” dzieci. Narzuca się więc pytanie, który z działaczy KO/WMDW doznał objawienia i podzielił się z mieszkańcami nowymi prawdami wiary. Na trop tożsamości nowego Mahometa prowadzi okoliczność, że w imieniu rządzącej Włochami koalicji napis opublikowała Szkoła Podstawowa nr 87 przy Malowniczej na budynku m. st. Warszawy udostępnionym przez ZGN na polecenie władz dzielnicy Włochy. Z kolei na uroczyste odsłonięcie napisu Szkoła Podstawowa im. Lotników Polskich dostarczyła kontyngent zmarzniętych dzieci do wypełnienia tła, na którym fotografował się nadzorujący oświatę wiceburmistrz Sebastian P.
Wprawdzie Pan wiceburmistrz nie zareklamował się otwarcie jako źródło nowego objawienia ale tylko na skutek wrodzonej skromności i niechęci do ciągłego ogłaszania tzw. „sukcesów”. Zamknięty ciąg poszlak i zaksięgowanie kosztu malowania napisu w dziale „oświata” jednoznacznie dowodzi, że po kilkuletniej budowie wychodka w Parku Kombatantów Sebastian P. porzucił przyziemne sprawy ludzkie i odrywając się od fekaliów wzniósł się myślami ku prawdom wiekuistom: „dobrym energiom”, „kubkom równowagi” i „powrotom dobra”. Pozostaje więc tylko wierzyć, że ten mistyczny poryw przysporzy aktywowi WMDW olbrzymiego uznania nie tylko podczas wyborów ale także w zaświatach.
Wigilijny bakszysz
- Szczegóły
- Autor: Krzysztof Czuma
Kolejne dni procesu byłego burmistrza Włoch nie przyniosły takich rewelacji politycznych jak wcześniejsze oświadczenie oskarżonego Artura W. (Platforma Obywatelska) o współpracy między CBA a Komitetem Wyborczym „Kocham Włochy”. Wyjaśnienia odczytane z kartki przez drugiego oskarżonego Sabriego B. zasadniczo pokrywały się z uroczą historyjką Artura W. o wrzuconej do samochodu pożyczce. Następnie – mimo zaciekłych protestów obrońców – Sąd ujawnił i odczytał zeznania złożone przez tureckiego biznesmena bezpośrednio po aresztowaniu.
Sabri B. - w obecności swoich dwóch obrońców oraz tłumacza – zeznał wówczas, że poznał Artura W. podczas tzw. „Wigilii” organizowanej w 2018 roku w Urzędzie Dzielnicy dla przedsiębiorców zainteresowanych inwestowaniem we Włochach. Pod słowem "Wigilia" normalni ludzie rozumieją dzień poprzedzający katolickie święto Bożego Narodzenia. Tymczasem aktywiści Platformy Obywatelskiej tym samym terminem określają spotkania korupcyjno-zapoznawcze. Artur W. stręczył się bowiem zebranym na „Wigilii” ze swoją „otwartością” oraz gotowością niesienia „pomocy”. Sabri B. aluzju poniał więc natychmiast podniósł kwestię blokowania decyzji w/s warunków zabudowy dla należącej do niego działki przy ulicy Żelaznej. Szczęśliwym trafem także Wola zarządzana jest przez aktyw PO więc Artur W. zadeklarował gotowość niesienia „pomocy”. Za „pomoc” skromnie zażyczył sobie nieudokumentowaną „pożyczkę” w wysokości 200 tys. PLN. Sabri B. przymuszony obstrukcją ze strony wolskiego aktywu PO niechętnie zdecydował się „pożyczkę” zapłacić za sprawne wydanie decyzji administracyjnej. Ten sposób „załatwiania spraw” urzędowych uważał najwyraźniej za całkowicie normalny w relacjach z aktywem Platformy Obywatelskiej ponieważ po założeniu kajdanek nabrał podejrzenia, że został aresztowany za zapłacenie zbyt niskiego bakszyszu (sic!).
Zeznania złożone po aresztowaniu brzmią logicznie i spójnie, a co ważniejsze stawiają Sabriego B. w znacznie lepszym świetle niż historyjka odczytana z karteczki przed sądem. Turecki biznesmen sprawia bowiem wrażenie jednej z licznych ofiar wymuszeń rozbójniczych organizowanych przez samorządowe gangi. Czemuż więc oskarżony nie potwierdza przed sądem pierwotnego, wiarygodnego i korzystnego dla siebie zeznania? Jedyną sensowną odpowiedzią na to pytanie wydaje się strach oskarżonego przed kumplami Artura W. nadał rządzącymi nie tylko we Włochach: Sabri B. obawia się, że jeśli podtrzyma swoje pierwotne zeznania to koledzy Artura W. będą się na nim mścić przy wydawaniu decyzji architektoniczno-budowlanych. Praktycznie już odsiedziany wyrok staje się w tym momencie zagrożeniem znacznie mniejszym niż możliwe straty finansowe w kontaktach z rządzącą Warszawą Platformą.
W kolejnych dniach procesu zeznania składał były naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa we Włochach Leszek Mroczyński. Świadek stracił stanowisko wraz z odwołaniem Artura W. więc z nostalgią i uwielbieniem wypowiadał się o oskarżonym patronie. Wykręcał się także od odpowiedzi sądu na pytanie czy były burmistrz ingerował w postępowania w/s dwóch nieruchomości, których dotyczyć miał bakszysz od tureckiego biznesmena. Świadek sprawiał wrażenie osoby dobrze wiedzącej czego nie powinien pamiętać ale precyzyjna ocena tej kwestii wymagałaby znajomości akt sprawy. Postępowanie zaś zostało przez sąd utajnione znacznie ponad wymagania prawa. W szczególności zarządzone zostało jedno posiedzenie z wyłączoną jawnością, na którym przedstawiono najprawdopodobniej nagrania CBA dokumentujące jak Artur W. wykonywał obowiązki opłacone przez mieszkańców Włoch.
Powstanie we Włochach
- Szczegóły
- Autor: Krzysztof Czuma
Fałszywa historia jest matką błędnej polityki. Ponieważ w państwie demokratycznym wszyscy uprawnieni są do uczestniczenia w polityce, więc w interesie publicznym leży szeroka znajomość prawdy historycznej. Kto zaś rozpowszechnia historyczne fałsze, ten usiłuje zrealizować jakiś własny cel kosztem dobra publicznego. W kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego spróbujmy więc pokrótce opisać – bez gniewu i upodobania - co wydarzyło się w tamtym czasie na terenie Włoch i porównajmy, jak te wydarzenia mają się do narracji instytucji publicznych.
W okresie okupacji niemieckiej teren Włoch objęty był działaniami 7. Pułku Piechoty Armii Krajowej działającego pod kryptonimem „Madagaskar”, a następnie „Garłuch”. Jednostkę tę założyli oficerowie z organizacji Orła Białego 22 listopada 1939 roku w nieruchomości przy ulicy Pianistów 10. Strukturą dowodził formalnie kpt. Kazimierz Lang. Wydaje się jednak że na dowodzenie jednostką znaczny wpływ miał kpt. Stanisław Babiarz i że był to wpływ istotnie przewyższający jego formalne stanowisko, ponieważ kpt. Lang znalazł się poza Związkiem Walki Zbrojnej w ramach eliminacji z wojska osób związanych z sanacją. Mimo toczącej się wojny takie porachunki polityczne w polskich szeregach prowadził gen. Władysław Sikorski, który w listopadzie 1939 przejął kontrolę nad Rządem RP na Uchodźstwie (w wyniku zamachu stanu zorganizowanego przez agentów francuskich). Ostatecznie kpt. Lang został aresztowany przez Gestapo 1 lutego 1942 r. w budynku przy ulicy Techników 4 i od tego momentu Pułkiem faktycznie i formalnie dowodził kpt. Babiarz.
Meandry polityki
- Szczegóły
- Autor: Krzysztof Czuma
Przed Sądem Rejonowym w Pruszkowie rozpoczął się proces byłego Burmistrza Włoch Artura W. (Platforma Obywatelska) oskarżonego o przyjęcie łapówki za wydawanie korzystnych decyzji administracyjnych. Oskarżony nie przyznał się do winy. Twierdzi, że 200 tysięcy PLN z foliowej torebki nie były łapówką tylko pożyczką. Oświadczył, że przed spotkaniem, na którym do samochodu wpadła mu foliowa torebka z gotówką, długo naradzał się ze swoim zastępcą Sebastianem P. (WMDW) po czym pospiesznie wyjechał z Urzędu w kierunku Raszyna. Po odebraniu pieniędzy od tureckiego businessmana udał się na posesję swojego teścia. Tam pozostawił 150 tys. PLN natomiast pozostałe 50 tys. PLN usiłował zabrać ze sobą. Myliłby się ten kto podejrzewałby, że lider Platformy Obywatelskiej zamierzał oddać część bakszyszu nieujawnionemu wspólnikowi. Pan Burmistrz bowiem zapałał natychmiastowym pragnieniem zakupu samochodu za 50 tys. PLN i nie zamierzał odraczać realizacji swojego marzenia do następnego dnia. Jakoś też nie planował deponowania pozostałej kwoty na rachunku, zapewne bardziej wierząc skrytce u teścia niż polskim bankom. Na koniec Artur W. odmówił odpowiadania na pytanie prokuratora.
Obrona Warszawy
- Szczegóły
- Autor: Krzysztof Czuma
Na początku 1939 roku Rosja i Niemcy zakończyły przygotowania do wojny i wyczekiwały na właściwy moment do rozpoczęcia inwazji. Tymczasem Polska - zresztą podobnie jak dzisiaj - do wojny przygotowana nie była. Głównym sprawcą ówczesnych zaniedbań był prezydent Ignacy Mościcki, bezwolny wykonawca poleceń Józefa Piłsudskiego, który po śmierci swojego patrona nieoczekiwanie przejął faktyczną odpowiedzialność za los Rzeczypospolitej wobec Boga i historji (jak to sformułował w Konstytucji Kwietniowej Ignacy Czuma). Niestety, prof.Mościcki, mimo nobliwego wyglądu, interesował się dobrem publicznym tylko w takim zakresie w jakim to dobro dało się sprywatyzować. Kiedy więc 23 sierpnia 1939 Rosja i Niemcy uzgodniły w Pakcie Hitler-Stalin IV rozbiór Rzeczypospolitej, cały los Polski uzależniony został od wykonania zobowiązań sojuszniczych przez Francję i Wielką Brytanię.
Strona 1 z 13