Text Size
wtorek, styczeń 22, 2019

www.wlochy.waw.pl

Rada Dzielnicy Włochy rozpatrzy dziś wniosek o odwołanie Łukasza J. z PiS ze stanowiska wiceprzewodniczącego Rady. Uchwała ta może wydawać się dziwaczna, a nawet pozbawiona sensu, ponieważ stanowisko to nie wiąże się ani z żadną realną władzą, ani z żadnymi apanażami. Praktycznie służy tylko do mydlenia oczu wyborców, do przemocy symbolicznej lub - mówiąc prościej - do manifestacji prestiżu, podobnie jak charakterystyczne dla aktywistów Platformy Obywatelskiej kosztowne zegarki. Niby nie ma się o co bić - a jednak wszyscy radni PO (także dokupieni do Klubu po wyborach) zgodnie podpisali wniosek o odwołanie wiceprzewodniczącego.

Nie można oczywiście wykluczyć, że wniosek jest rezultatem prowadzonej przez kierownictwo PO negatywnej selekcji na myślenie wśród partyjnych cyngli. Taka hipoteza wydaje się być jednak mało prawdopodobna albowiem podpisy wszystkich członków klubu świadczą, że ktoś starszy i mądrzejszy wydał im nie tylko zgodę na działanie ale także stosowne polecenie SMSowe.

O co więc w tym głosowaniu chodzi? Możliwe są dwie racjonalne i nie wykluczające się hipotezy.

Radny Łukasz J. jest aktualnie najstarszym wiceprzewodniczącym. Nic to oczywiście nie jest warte poza pewną marginalną ale godną uwagi sytuacją - mianowicie gdy przewodniczący Rady usiłuje stawiać się kierownictwu partii i grozi obstrukcją proceduralną. Sytuacja niby hipotetyczna ale miała miejsce podczas poprzedniej kadencji. Czy możliwe jest więc, że wybrana na rozkaz PO przewodnicząca Sylwia C. nie wykona polecenia partyjnego? Raczej trudno sobie wyobrazić, żeby teoretyczna mieszkanka Włoch, zatrudniona przez matkę-partię na etacie w kanalizacji usiłowała nagle mieć jakieś własne zdanie na jakikolwiek temat. Jednakże - o dziwo - taka groźba istnieje.

Łukasz JaroszJuż bowiem 9 kwietnia 2018 r w krytycznym głosowaniu tajnym Sylwia C. nie wykonała polecenia partyjnego i dyskretnie ale solidnie wsparła konkurencję polityczną PO, wypierając się przy tym sposobu głosowania. Kiedy cała sprawa się wydała czcigodna Pani Radna usiłowała pomówić innych o złamanie dyscypliny i drżącymi rękami przysięgała, że zagłosowała zgodnie z poleceniem hersztów partyjnych. Jak wiadomo jednak nie ma aż tak tajnych głosowań, żeby nie można było ustalić kto jak głosował, więc kłamstewko wyszło na jaw. Ostatecznie Pani Radna zmuszona została do rzucenia na szalę osobistych wdzięków, o dziwo z wielkim powodzeniem, bo nie tylko uratowała swoją głowę ale także załatwiła sobie pierwsze miejsce na liście kandydatów.

Beneficjent tego wdzięku może się jednak zasadnie obawiać, że jego protegowana zmieni miejsce pracy na fuchę państwową i znów zacznie się stawiać. W takiej zaś sytuacji nieprzyjemnym tonem wydane mu zostaną z góry rozkazy w stylu: Wepchnąłeś tą swoją dziewusię na jedynkę więc teraz zrób coś z nią! Ustawienie na stanowisku "najstarszy wiceprzewodniczący Rady" kogoś zaufanego ogranicza to ryzyko i stanowi sygnał dla Sylwii C. że nie ma się ważyć na żadne podskakiwanie albo próby samodzielnego myślenia. To drugie zresztą mogłoby rzeczywiście stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców Włoch.

Druga hipoteza wydaje się być jeszcze bardziej owocna. Na skutek kiepskiego wyniku PO w wyborach do Rady Dzielnicy Włochy konieczne było stworzenie niezbyt dogodnej koalicji POKO/Nowoczesna z Kukiz'15/WMDW. Po wykupieniu i wymusztrowaniu przez PO nowych głosów, z dnia na dzień ten drugi człon koalicji staje się zbędny. Wykopsanie przedstawiciela Kukiz'15/WMDW z Zarządu wiązałoby się z wielkimi korzyściami ponieważ nie tylko uzyskano by cenny etat do zagospodarowania ale także skutkowałoby to najprawdopodobniej całkowitą likwidacją WMDW, która - o czym już wcześniej pisałem - jest dziś tylko wydmuszką marketingową, opartą na doraźnym podekscytowaniu żeńskiej części elektoratu. Dziś jest ale za 5 lat może już nie być więc błędem byłoby pozwolenie na dojrzewanie niebezpieczeństwa przez uchylanie się od wojny. Realizacja takiego planu niesie za sobą istotne ryzyko więc wymaga "sprawdzenia głosów" - i takie sprawdzenie zapewne zostanie przeprowadzone podczas odwoływania wiceprzewodniczącego Rady.

Jeśli więc miałbym spekulować, co kryje się za dziwnym wnioskiem o odwołanie wiceprzewodniczącego to wysunąłbym hipotezę, że w ostateczności zmierza on do zrobienia z Kukiz'15/WMDW spolegliwego wasala POKO lub nawet do postawienia WMDW w stan faktycznej likwidacji.

articulos

Wybory samorządowe zakończyły się sukcesem Prawa i Sprawiedliwości w Polsce (kandydaci tej partii uzyskali dodatkowo aż 15% mandatów sejmikowych, głównie kosztem mandatów PSL) z osobliwym wyjątkiem dużych miast. Sukces Koalicji Obywatelskiej w Warszawie był ewidentnie rezultatem amoku elektoratu anty-PiS przekładającego swoje emocje krajowe na wybory samorządowe i mniemającego błędnie, że problemy lokalne i podziały polityczne we władzach warszawskich odpowiadają problemom i podziałom krajowym. A ponadto, że można walczyć z PiS głosując w wyborach władz samorządowych.

W dzielnicy Włochy listy kandydatów KO zyskały relatywnie słabe poparcie ale wystarczające do zapewnienia KO dogodnej pozycji negocjacyjnej. Natychmiast zresztą po głosowaniu sytuacja PO uległa poprawie, ponieważ z PiS zrejterował do PO radny Andrzej K. (ten sam, który przez ponad rok paraliżował poprzednią Radę Dzielnicy i został uratowany na stanowisku przewodniczącego Rady Dzielnicy przez zdominowaną przez PO Radę Warszawy). Także kochający Włochy radny Konrad W. przytomnie uznał, że uczucia powinny być budowane na solidnych podstawach materialnych, a siedząc w opozycji nie tylko nie załatwi sobie intratnej WZetki ale co gorsza nie zwróci sobie olbrzymiej kasy zainwestowanej w kampanię wyborczą. Miłość jest ważna ale hajs musi się zgadzać. Ożywiony tą myślą poparł PO, puściwszy kantem wyborców oraz swojego dobroczyńcę burmistrza Michała W.

KO mając właściwie komplet głosów do rządzenia przezornie zawarła koalicję ze Wspólnotą Mieszkańców Dzielnicy Włochy, mimo iż ugrupowanie to jest tworem opartym o Kukiz'15. Perspektywa łupu przykrywa nie takie uciążliwości. Pozostawienie Kocham Włochy w opozycji i wybór WMDW na koalicjanta wydaje się być dość logiczny z kilku względów. Po pierwsze - nadwyżka głosów pozwoli warszawskim hersztom KO trzymać swoich radnych za pyski do końca kadencji. Po drugie - WMDW jest wydmuszką marketingową opartą o ekscytowanie emocji elektoratu żeńskiego - jest więc partnerem dużo słabszym niż KW. Przy tym wzmocnienie WMDW stawia je w sytuacji obiektywnego konfliktu z KW i raczej tylko jedno z tych ugrupowań przetrwa ten eksperyment. Po trzecie zarówno politycy KO jak i KW są zainteresowani pozyskiwaniem majątku publicznego - KO pozbyła się więc inteligentnego konkurenta do łupu. Po czwarte - PO pozbawiona została na poziomie krajowym i sejmikowym dostępu do cennych etatów, będzie więc mogła kosztem KW zaspokoić swoje potrzeby na stanowiskach w Urzędzie Dzielnicy. Warto odnotować, że teoretycznie możliwe powstanie koalicji anty-PO w Radzie Dzielnicy wykluczył faktycznie choć nieintencjonalnie burmistrz Michał W., który słynął z notorycznego łamania zawieranych porozumień i tym samym praktycznie utracił nie tylko zdolność do budowania koalicji ale także uczestniczenia w jakichkolwiek negocjacjach.Rada Dzielnicy Włochy

Nim doszło do podziału władzy miało miejsce kilka wyborczych niespodzianek. Najważniejszą był wspomniany już wcześniej amok lemingów w dużych miastach. Kolejne rządy PO w Warszawie (po wcześniejszych Pawła Piskorskiego, słynnego z czyszczenia pieniędzy przy pomocy ruletki) zakończyły się kolejną katastrofą. Utracone zostały nieruchomości miejskie o wartości około 22 miliardów złotych, a Warszawa została zadłużona na ponad 5 miliardów złotych. Przy stracie takich astronomicznych kwot miasto zdołało zbudować tylko jedną linię metra i nie postawiło żadnego z co najmniej dwóch potrzebnych mostów. Mimo kolejnej katastrofy zarządzania wyborcy zwiększyli liczbę mandatów PO w Radzie Warszawy z 33 do 40 i ponownie wybrali Prezydenta wskazanego przez Platformę. Taka decyzja jest sygnałem, że elektorat z jakichś tam powodów zgadza się na rujnowanie miasta przez polityków i to jest wiadomość fatalna dla osiadłych mieszkańców Włoch. Mieszkańcom o koczowniczej mentalności łatwiej bowiem będzie umknąć poza granice Warszawy, która - prędzej czy później - zmuszona zostanie do obniżenia jakości miejskich usług i wyduszania podatkami od nieruchomości pieniędzy na rekompensowanie poniesionych strat.

Kolejną włochowską niespodzianką jest zaangażowanie olbrzymich środków w kampanii przez dwa komitety samorządowe. Mniejsza z tym, że przekroczyły one legalne limity wydatków na kampanię - przy obecnej władzy sądowniczej takie łamanie prawa nie jest żadnym problemem. Kluczowy dla oceny tych wydatków jest fakt, że w obu wypadkach ktoś zainwestował pieniądze w wysokości niemożliwej do pokrycia z ekspektatywy diet radnych. Z góry więc planowano, że wydatki te pokryte zostaną łupami z nieruchomości lub budżetu Dzielnicy.

Na osobną uwagę zasługuje sytuacja włochowskiej PO - najprzyzwoiciej zachowującego się dotąd klubu radnych i jedynego nie zamieszanego w szemrane interesy na majątku Dzielnicy. Nie dostarczanie kierownictwu partii należnych łupów spotkało się z należytą reakcją - klub rozpędzono, na miejsce włochowskich działaczy PO wprowadzono ludzi z Ochoty, Siedlec, Częstochowy itp. itd. a nawet Pakistanu. Niektórzy spadochroniarze bezpruderyjnie zdradzali się w trakcie kampanii, że nie są kandydatami z Włoch, a nawet że nie bardzo wiedzą do czego kandydują. W sumie nie można wykluczyć, że wśród kandydatów znalazł się także potomek słynnego Incitatusa ale zbadanie tego podejrzenia wymagałoby wnikliwego przeglądu list PO, co byłoby praktycznie niewykonalne z uwagi na fakt, że nikt nie wie kim są owi kandydaci i gdzie ich szukać.

Najzabawniejszym elementem kampanii był niespodziewanie dobry wynik WMDW, w którego organizację zaangażowała się nie-partia Kukiz'15, rzekomo stojąca politycznie na prawo od PiS. Nie ten czynnik jednak przesądził o sukcesie ale kosztowna kampania odwołująca się wprost do emocji specyficznej części elektoratu kobiecego. Odpowiednie sprofilowanie wyborców zagwarantowało WMDW sporą odporność na logiczną krytykę i publiczne wytykanie, że radni kandydujący z WMDW olewali wykonywanie mandatu, rzadko bywali na posiedzeniach komisji i sesjach Rady oraz ogólnie mało byli zainteresowani obowiązkami radnego. W efekcie w trakcie kampanii wyborczej z praktycznie niczego powstała wydmuszka marketingowa wyposażona w trzy mandaty. Nowo-twór ten wygląda raczej śmiesznie niż groźnie ale dopiero najbliższe lata pokażą jak się takie coś rozwinie.

articulos

Wszyscy kochamy Włochy ale uczucia niektórych cechuje nietypowa dewiacja. Skłonności emocjonalne części kandydatów do Rady Dzielnicy Włochy skupiają się bowiem na pewnych elementach funkcjonowania Włoch - np. na miejskich nieruchomościach i decyzjach budowlanych (tzw. Warunkach Zabudowy). Można by snuć tutaj porównanie do fetyszyzmu gdyby nie fakt, że za tymi predylekcjami kryje się racjonalne upodobanie do bezczelnego łupienia majątku publicznego i załatwiania decyzji architektonicznych naruszających interesy miasta i sąsiadów. Wszak na przejęciu miejskiej nieruchomości można zyskać wiele milionów złotych, a na niezgodnym z prawem wystawieniu WZetek można zarobić (a raczej ukraść) znacznie więcej niż wynoszą marne diety radnych za okres całej kadencji. Pokusa jest więc wielka, także dla ludzi z twardym kręgosłupem, a co dopiero dla stada bezwzględnych cwaniaczków kręcących się wokół włochowskiego samorządu. Prędzej czy później, któryś szczególnie zawzięty kandydat na radnego bezpruderyjnie ogłosi, że w trosce o budżet Dzielnicy chętnie zrezygnuje z tych śmiesznych diet, byle udało mu się ukraść kamienicę lub załatwić korzystną WuZetkę. I jestem pewien, że znajdą się wyborcy doceniający jego szczerość.

Kocham WłochyW 2013 roku opisałem w jaki sposób lokalni politycy, obecnie występujący jako "Kocham Włochy", uczestniczyli w przejmowaniu kamienic miejskich. Nie powiodła się wówczas próba wyegzekwowania odpowiedzialności za utratę nieruchomości przy Potrzebnej 9. O ile jeszcze część radnych była gotowa uznać winę Zarządu w procedurze skargowej to dosłownie żaden radny poprzedniej kadencji nie chciał podpisać wniosku o odwołanie Zarządu. W tej sytuacji zwróciłem się do Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz o interwencję w sprawie grabieży kamienicy w trybie nadzoru i kontroli. (Nadmieniam, że nie zdawałem sobie wówczas sprawy, że politycy obecnej "Koalicji Obywatelskiej" robią to samo z nieruchomościami w Warszawie, co politycy obecnej "Kocham Włochy" robią z nieruchomościami we Włochach.) Pani Prezydent wysłała kontrolę w osobie niejakiego Rafała O, który – nie wiadomo dlaczego - zamiast wnioskować do prokuratury o ściganie niedopełnienia obowiązków służbowych napisał protokół życzliwy dla burmistrza Michała Wąsowicza.

Nie wiem czy i ile ta życzliwość kosztowała, bo zainteresowane strony oczywiście nie zaprosiły mnie do udziału w negocjacjach. Jednakże niedługo potem pan Rafał O. zachęcił własną żonę do ubiegania się o stanowisko dyrektora w Przedszkolu Integracyjnym nr 314 przy ulicy 1 Sierpnia 36a. Tak się bowiem przypadkowo i szczęśliwie zdarzyło, że do sprawdzenia "reprywatyzacji" miejskiej nieruchomości Biuro Kontroli wybrało urzędnika, którego żona była pracowniczką włochowskiego przedszkola, a przez to pośrednio podwładną Burmistrza Wąsowicza. Sposób uniknięcia niepotrzebnego skandalu narzucał się więc sam przez się, ku obopólnej korzyści zainteresowanych stron, że nie wspomnę o społecznej korzyści z przywrócenia spokoju społecznego, zaburzonego moim niestosownym artykułem i wtykaniem nosa w cudze sprawy.

Żona kontrolera skądś musiała czerpać wielkie nadzieje na sukces bo zdecydowała się konkurować ze swoją szefową, czego każdy inteligentny pracownik samorządowy sumiennie unika. Niestety, zgoda i dobra wola zainteresowanych stron nie zawsze znajdują zrozumienie postronnych osób. Z protokołu konkursu na dyrektora przedszkola 314 oraz przecieków informacyjnych możemy wnosić, że wprawdzie Pan Burmistrz poparł żonę kontrolera ale już np. Naczelnik Wydziału Oświaty pani Joanna S. złośliwie nie wykonała sugestii właściwego głosowania. W efekcie pani Agnieszka O. niesłusznie została pozbawiona oczekiwanej fuchy.

Myliłby się jednak, kto w tym miejscu podejrzewałby kochającego Włochy burmistrza Wąsowicza o podstępną niesłowność bądź niewdzięczne traktowanie życzliwych mu ludzi. Nieposłuszna Naczelnik Oświaty musiała się bowiem ewakuować na inne stanowisko, a Zarząd Dzielnicy Włochy opracował genialny plan przeprowadzenia reformy edukacji we Włochach, polegający na tym, że Zespół Szkolno-Przedszkolny na Astronautów zostanie podzielony na Szkołę i Przedszkole, dzięki czemu powstanie wolne i jakże pożądane stanowisko dyrektora przedszkola. Plan ten co prawda kosztowałby Dzielnicę kilkaset tysięcy złotych rocznie ale suma ta wydaje się być drobiazgiem w obliczu korzyści płynących dla dzieci z reformowania edukacji. Toteż trudno się dziwić, że żarliwie poparli go także inni kochający Włochy, np. p. Anna Olej-Kobus, aktualnie kandydująca do Rady Dzielnicy Włochy z Okęcia i - zapewne - obiecująca dziś troskę o włochowskie szkoły i przedszkola.

Mimo moich zaciekłych sprzeciwów, za utworzeniem sztucznego stanowiska dyrektorskiego zagłosowała większość radnych Dzielnicy, co dowodzi że - w obliczu perspektywy podziału łupów - większość radnych też kocha Włochy. Udało się go jednak zablokować na poziomie m. st. Warszawy. Wśród wielu innych ważnych spraw najbliższe wybory rozstrzygną także to, czy kochający Włochy odwdzięczą się Rafałowi O. i jak to wpłynie na dobre relacje Biura Kontroli z Zarządem Dzielnicy Włochy.

PS. Pani Agnieszka O. zapytana czy dostrzega konflikt interesu w sytuacji, że ona jest pośrednio podwładną Burmistrza Wąsowicza, a jej mąż kontroluje Burmistrza Wąsowicza, początkowo poszła w zaparte ("to w ogóle inne dzielnice"). Uświadomiona, że została złapana na kłamstewku - natychmiast zakomunikowała, że rozmowę przerywa bo ona "w dziwnym kierunku jakimś zmierza".

articulos

3 września 1939 Minister Spraw Wojskowych mianował generała Waleriana Czumę dowódcą obrony Warszawy. Warszawa musiała się bronić, żeby podtrzymać morale walczących wojsk polskich, żeby nie dać Francji i Wielkiej Brytanii pretekstu do złamania umów sojuszniczych, a Rosji nie dać pretekstu do ataku na Polskę.

Kilka godzin później 4 września 1939 o 1:30 w nocy dowódca obrony Warszawy sformułował ordre de bataille. Bitwa rozpoczęła się 8 września od uderzenia 4 Dywizji Pancernej Wehrmachtu na Ochotę i Wolę. Atak z powodzeniem odparto.

Czytaj więcej: Obrona...

articulos

Prawie cała władza radnych dzielnicy sprowadza się do wyboru Zarządu Dzielnicy. Takie niedemokratyczne i błędne rozwiązanie prawne stawia przed radnymi poważny problem sposobu realizacji nie tylko programu popartego przez wyborców ale także postulatów, które sam radny uzna w toku kadencji za słuszne, ważne i wymagające wykonania. W konsekwencji przyjętych rozwiązań prawnych znaczna część radnych najzwyczajniej nie ma wpływu na funkcjonowanie władz Dzielnicy. Inna część ma taki wpływ ale boi się do tego przyznać przed wyborcami i wziąć odpowiedzialność za wyczyny wybranego przez siebie Zarządu. Wyłożenie prawdy na stół mogłoby mieć negatywny skutek wyborczy - powstaje więc pokusa, by wyborców wprowadzać w błąd.

Ulica, przy której mieszkam, została wiele lat temu elegancko choć nietrwale wyremontowana. Nim chodnik zaczął falować a w asfalcie pojawiły się dziury, naszą uliczką przemaszerowali kolejno trzej radni. Każdy z nich, wskazując na nowe chodniki i świeżo wylany asfalt, wygłosił pean na własną cześć, sprowadzający się do tezy: "Jam to sprawił!" Ta metoda autopromocji, zaczerpnięta od pana Zagłoby, do dziś się świetnie sprawdza albowiem weryfikacja oświadczenia rzekomego autora sukcesu jest praktycznie niemożliwa. Sam zaś fakt wylania asfaltu sugeruje, że jakiś sprawca musiał być i nie ma powodu, żeby nie dać wiary pierwszej osobie przyznającej się do zasługi.

Czytaj więcej: jak...

articulos

Podobno kobiece listy zazwyczaj zaczynają się od spraw najmniej istotnych, a najważniejsze tematy poruszane są w postscriptum. Taką też konstrukcję miała sesja Rady Dzielnicy Włochy 9 lipca. Obrady rozpoczął długi ciąg stanowisk pozbawionych jakiegokolwiek znaczenia, przekraczającego potrzebę zamydlenia oczu wyborców. Wyborcy bowiem mniemają, że jeśli radni podnoszą ręce to coś istotnego na sali się wydarzyło i jakieś dobro publiczne się realizuje. Nie wiedzą zaś, że tzw.  "stanowisko Rady" z definicji nie ma żadnych skutków prawnych. Chodzi w nich tylko o tanie upozorowanie troski o poruszane tematy.

Czytaj więcej: postscript...

articulos

Strona 1 z 16

  1. Strona www.wlochy.waw.pl publikowana jest przez Klub Miłośników Włoch.
  2. Każdy może umieszczać na stronie www.wlochy.waw.pl swoje artykuły, jeśli tożsamość autora będzie znana administracji tej strony i jeśli autor nie narusza swoją publikacją obowiązującego prawa oraz dóbr osobistych innych osób.
  3. Publikacje naruszające obowiązujące prawo lub bezprawnie naruszające dobra osobiste innych osób będą usuwane bezzwłocznie po zawiadomieniu administratora tej strony na adres webmaster@wlochy.waw.pl lub telefonicznie pod numerem (22) 8628418.
  4. Ponadto administracja strony zastrzega sobie prawo do usunięcia każdej publikacji bez wyjaśnienia.
  5. Przez fakt publikacji na tej stronie autor wyraża zgodę na zrekompensowanie wszelkich skutków swojej publikacji wydawcy tej strony oraz zrzeka się majątkowych praw autorskich w zakresie obejmującym publikację na tej stronie.