Text Size
czwartek, maj 28, 2020

www.wlochy.waw.pl

Drukuj E-mail

Dokładnie 30 lat temu odbyły się pierwsze wolne wybory w III Rzeczypospolitej. Trudno opisać, a tym bardziej zrozumieć, ogrom ówczesnych nadziei społecznych. Wprawdzie wybierane były tylko władze samorządowe ale po raz pierwszy od upadku II Rzeczypospolitej Polacy mogli w pełni suwerennie wybrać jakąkolwiek władzę. W oczekiwaniach wyborców wyłaniające się z podziemia struktury "Solidarności" przejąć miały samorząd od komunistycznych aparatczyków i po pół wieku sowieckiego protektoratu zaprowadzić sprawiedliwe polskie rządy, troszczące się o dobro publiczne i życie mieszkańców. Na fali entuzjazmu nie było takiej reformy, której społeczeństwo nie byłoby skłonne zaakceptować, godząc się z ewentualnymi uciążliwościami okresu przejściowego.

Zagrożenie głębokimi reformami nie umknęło oczywiście uwadze komunistycznej mafii, nadal trzymającej w rękach realną władzę, mimo ogłoszenia końca komunizmu przez aktoreczkę Szczepkowską. Obrońcy status quo dysponowali poważnymi atutami: niemal cały rynek mediów kontrolowany był przez bolszewików i tylko środowiska związane z komunistami dysponowały środkami materialnymi pozwalającymi na skuteczną kampanię wyborczą. W tych realiach rodziło się pytanie - jakimże to sposobem wyborca ma odróżnić kandydatów solidarnościowego podziemia od obrzydliwej sowieckiej szajki, pospiesznie przemalowującej się na rozmaite barwy?

Do wyjaśniania tej kluczowej kwestii wyrwał się Lech Wałęsa (jak dziś wiemy TW "Bolek") wyznaczając do powołania lokalnych Komitetów Obywatelskich "Solidarności" w Warszawie posła Jacka Kuronia (zresztą byłego działacza kompartii) oraz jego kolegów. Teren Włoch dostał się w arendę posłowi Zbigniewowi Janasowi, dziś broniącemu czerwonego układu we władzy sądowniczej a wówczas przejętemu troską by mafia komunistyczna nie padła przypadkiem ofiarą - jak to wówczas określano - "zoologicznego antykomunizmu". Każdy, kto zna najnowszą historię z łatwością domyśli się, że szykowała się operacja fałszywej flagi.

Włochy znajdowały się wówczas w granicach Gminy Ochota. Ówczesny okręg wyborczy odpowiadał obecnym granicom Dzielnicy. I podobnie jak podczas ostatnich wyborów samorządowych tak i w 1990 roku z Ochoty do Włoch napłynął desant dziwnych typków, wówczas dysponujących cennym monopolem na nazwę "Solidarność". Ta właśnie grupka osobników zaprosiła zainteresowanych mieszkańców na spotkanie w Domu Kultury Włochy przy ulicy Chrobrego. Udałem się tam w nadziei na wypatrzenie ludzi z samozlikwidowanego już wówczas podziemia. Na miejscu rej wodziły dwie podkomendne lewicowych posłów - Irena K. oraz Elżbieta Z. obie wyraźnie niezadowolone z pojawienia się mojej skromnej osoby. W tyle sali zakwaterował się osobnik o charakterystycznej twarzy z wyglądu nie przypominającej nikogo, który w krytycznych momentach udzielał obu paniom energicznego werbalnego wsparcia. Na sali nie wypatrzyłem żadnych działaczy podziemnej "Solidarności" - wręcz przeciwnie, pojawiło się kilku aktywistów kompartii oraz miejscowych kombinatorów związanych z sowieckimi "radami narodowymi". Spotkanie było więc starannie wyreżyserowane, a nawet - jak przypuszczam - "zabezpieczane" przez stosowne służby w celu uniknięcia jakichkolwiek demokratycznych niespodzianek. Szykowała się gigantyczna manipulacja: pod szyldem "Solidarności" występować miała grupa komuszków i ich szemranych wspólników.

Konsultacje ze znajomymi z podziemia upewniły mnie, że w innych dzielnicach sytuacja nie wygląda znacząco lepiej. Ludzie związani z opozycją antykomunistyczną zazwyczaj wyrażali sceptycyzm co do możliwości jakiejkolwiek skutecznej reakcji - lawina ich zdaniem musi się przetoczyć, a my nie mamy na nią żadnego realnego wpływu. Pesymizm ten potwierdzały próby wyjaśniania pojedynczym osobom, że jesteśmy ofiarami olbrzymiej manipulacji. Prawda nie mieściła się mieszkańcom w głowach przytłoczonych urzędową propagandą i wypełnionych wielkimi nadziejami. Praktycznie jedynym znaczącym wyjątkiem w entuzjastycznym amoku był ówczesny proboszcz parafii św. Teresy ks. Henryk Miastowski (nota bene jedna z niezwykle pozytywnych lecz zapomnianych postaci w historii Włoch), który samodzielnie, błyskawicznie zorientował się w planie manipulacji i nakłaniał katolików do głosowania na kandydatów a nie symbole.

Komitet Obywatelski rzekomej "Solidarności" wystawił w okręgu obejmującym Włochy 10 kandydatów. Żaden z tych osobników - według mojej wiedzy - nie miał związku z podziemiem solidarnościowym. Już sam fakt, że zgodzili się oni podszywać pod obcy symbol jasno świadczył, że mamy do czynienia z grupą cynicznych manipulatorów. Jeśli dodamy do tego dostrzegalne związki niektórych "kandydatów Solidarności" z kompartią to obraz sytuacji staje się całkowicie jasny.

Zgodnie z przewidywaniami w dniu głosowania przez urny wyborcze przetoczyła się lawina poparcia dla symbolu "Solidarności". Komitet Obywatelski "Solidarności" otrzymał 40 spośród 45 mandatów do Rady Dzielnicy Ochota, w tym 9 spośród 10 mandatów z terenu Włoch. W skali kraju Komitet Obywatelski "Solidarności" zdobył ponad połowę wszystkich mandatów wyborczych. Nikt, nigdy więcej nie zdołał osiągnąć takiego poparcia społecznego w wyborach samorządowych. Zwycięskie ugrupowanie natychmiast ujawniło swoją nieciekawą naturę. Oczywiście żadne reformy nie zostały przeprowadzone - nie podjęto w tym kierunku nawet żadnej istotnej próby. Radni rzekomej "Solidarności" łapczywie rzucili się za to do łupienia mienia publicznego, m.in. ostentacyjnie przyjmując łapówki za przydziały lokali użytkowych. Tego typu zachowania nie były ewenementem w skali kraju, toteż kontrolowane przez komunistów media momentalnie przystąpiły do reklamowania poglądu jakoby "solidaruchy nie różniły się od komuchów". Ku przerażeniu autentycznych działaczy podziemia poparcie dla symbolu "Solidarności" spadało na zbity pysk albowiem nie było czym i jak wyjaśniać społeczeństwu, że rzekome "solidaruchy" w samorządzie to ciągle ci sami Czerwoni, z tym, że występujący pod fałszywą flagą.

Omawianie poszczególnych postaci samorządowców rzekomej "Solidarności" doprowadziłoby nas być może do konkluzji, że trafiały się tam pojedyncze przyzwoite postacie. Jednakże en masse była to groźna szajka. Nie można więc nie wspomnieć, że szajka ta wyłoniła na swojego lidera niejakiego Macieja Gieleckiego, w archiwach Służby Bezpieczeństwa występującego jako Tajny Współpracownik "Aleksander" "pozyskany do współpracy w dniu 7.08.1978 roku na zasadzie dobrowolności". W aktach konfidenta możemy przeczytać pochlebne opinie jego oficera prowadzącego, zaświadczającego, że "współpraca z tw przebiegała prawidłowo, na umówione spotkania przychodził punktualnie, oraz wykonywał w miarę możliwości zlecane zadania. Przekazywane informacji pozwoliły na intensywne prowadzenie sprawy na S(...), oraz ochronę Wydziału Fizyki". Zdaniem Bezpieki - donosił gorliwie. Fałszywemu działaczowi "Solidarności" TW "Aleksandrowi" donoszenie komunistycznym służbom specjalnym nie przeszkodziło w zajęciu stanowiska "solidarnościowego" Przewodniczącego Rady Gminy Ochota, następnie "solidarnościowego" Burmistrza (obejmującej Włochy) Ochoty a potem "solidarnościowego" Wojewody Warszawskiego. Oczywiście źródłem władzy TW "Aleksandra" było wyborcze poparcie oszukanego elektoratu patriotycznego, błędnie mniemającego, że oddaje głos na wartości i poglądy związane ze słowem "Solidarność".

Nie można jednak całej winy zrzucić na manipulatorów zapominając, że manipulowani nie byli całkowicie pozbawieni dostępu do wiedzy i kosztem niewielkiego wysiłku mogli się zorientować, że piękny symbol "Solidarności" zawłaszczyli ludzie nie mający nic z nim wspólnego. Niestety, nawet ostrzeżenia osób pojmujących logikę biegu wydarzeń przynosiły znikomy skutek. Jak słusznie bowiem zauważył Mark Twain, łatwiej jest ludzi oszukać, niż przekonać ich, że zostali oszukani.

Drukuj E-mail

Jeśli za miarę wagi wydarzenia przyjmiemy jego wpływ na bieg spraw publicznych to najważniejszym wydarzeniem włochowskiego samorządu AD 2019 był bez wątpienia strajk placówek oświatowych przeprowadzony w kwietniu 2019 r. Konkurujące o ten tytuł: fiasko budowy wychodka w Parku Kombatantów, aresztowanie Platformerskiego burmistrza a tym bardziej uroczyste otwarcia nareperowanych dziur w asfalcie itp. ekscytujące atrakcje nie mogą być uznane za ważniejsze ponieważ na niczym nie wywarły żadnego znaczącego skutku. Nie ma bowiem wielkiego znaczenia czy koalicja PO/Kukiz/Nowoczesna/WMDW zdoła wreszcie wybudować mityczny kibelek czy nie. Także aresztowanie pojedynczego kuriera Platformy niczym nie skutkuje, ponieważ obecny herszt warszawskiej PO dysponuje zastępem kandydatów do wożenia łapówek od mafii tureckiej więc może Artura W. od ręki zastąpić ostrożniejszym inkasentem.

Natomiast strajk oświatowy wprawdzie chybił podstawowego celu - zablokowania promocji uczniów - ale wpłynął na życie mieszkańców przez pozbawienie rodziców i dzieci ważnej usługi publicznej, a niektórych rodziców skłonił do błyskawicznej relokacji dziecka do placówki poza obszarem zagrożonym przez samorządowców totalnej opozycji. Skala oddziaływania tego zdarzenia nie ma chyba precedensu w historii Włoch także z tego powodu, że strajk objął 11 placówek oświatowych i wzięło w nim udział 445 nauczycieli oraz 84 pracowników administracyjnych, którzy przecież nie za darmochę strajkowali tylko za obiecane "dodatki motywacyjne" z budżetu Dzielnicy. Toteż ze zdziwieniem należy odnotować, że do dziś nikt nie przyznał się do organizacji strajku, mimo że był on bez wątpienia poważniejszym osiągnięciem logistycznym i poważniejszym obciążeniem finansowym niż - przykładowo - nareperowanie dziur w asfalcie, na tle których z dumą fotografują się obecni radni PO/WMDW.

Strajk we WłochachKoncepcja organizacji strajku pojawiła się 21 lipca 2017 w manifeście niejakiego Bartosza Kramka z fundacji "Otwarty Dialog", zresztą w jakimś sensie męża jeszcze bardziej podejrzanej Ludmiły Kozłowskiej. Szemrana parka w jednych kręgach uchodzi za agentów rosyjskich, inni zaś uważają ją za agentów niemieckich. Tak czy owak są to osobnicy źle tolerujący istnienie Państwa Polskiego, co wyraziło się m.in. propozycją "sparaliżowania funkcjonowania państwa" przy pomocy "strajku generalnego nauczycieli". Najwyraźniej w toku poufnych narad doprecyzowano, że główny atak na dzieci rozpocznie się 8 kwietnia 2019 roku, samo zaś strajkowanie ma być tylko przykrywką do uniemożliwienia przeprowadzenia sprawdzianów klas VIII, egzaminów gimnazjalnych oraz matur. Powodzenie takiej operacji rzeczywiście doprowadziłoby do niebywałego chaosu w systemie edukacji. Takie same intencje stały u podstaw decyzji o zakończenie strajku ogłoszonej 25 kwietnia, w momencie gdy stało się jasne, że nie da się zablokować promocji dzieci do wyższych klas.

Wdrożenia planu Kramka podjęło się kierownictwo PO zainteresowane wywołaniem chaosu przed wyborami europarlamentarnymi i zwiększeniem tą metodą poparcia społecznego wśród elektoratu obwiniającego rząd za zamieszanie społeczne. Podstawowym problemem było nakłonienie do ataku nauczycieli ponieważ udział w strajku wiąże się z utratą wynagrodzenia. Kłopot ten prezydent Trzaskowski rozwiązał obiecując zapłatę za strajk pod pozorem wypłaty "dodatków motywacyjnych". W istocie rzeczy za publiczne pieniądze wynajęto nauczycieli do strajkowania, łudząc przy okazji perspektywą dalszego zarobku, w przypadku gdyby atak zakończył się porażką polskiego rządu. O braku entuzjazmu większości nauczycieli świadczy, że na pewnym etapie wojny włochowscy radni PO/Nowoczesnej uznali za konieczne podżeganie do kontynuowania strajku, zresztą przy pomocy kwiatów i pączków (sic!), zakupionych za środki z nieznanych źródeł. To kuriozalne wydarzenie jest wartym zapamiętania przypadkiem jawnego działania radnych POKO na szkodę własnych wyborców.

Wbrew publicznym deklaracjom postawa patriotyczna jest w społeczeństwie wyjątkowym wyjątkiem. Trzeba więc w tym miejscu odnotować, że we Włochach znaleźli się nauczyciele, którzy kosztem własnego interesu, bezpłatnie wykonywali swoją pracę i obowiązki, a więc uczyli i egzaminowali dzieci podczas strajku. Odpowiadając na moje pytania Zarząd Dzielnicy oświadczył, że nauczyciele ci zostali nagrodzeni podziękowaniem przekazanym za pośrednictwem dyrektorów szkół. Zestawmy to z faktem, że strajkujący nauczyciele zostali nagrodzeni przez Zarząd Dzielnicy "dodatkami motywacyjnymi" zbliżonymi do miesięcznego wynagrodzenia.

Koncepcje Kramka, decyzje kierownictwa PO a także obietnice prezydenta Trzaskowskiego nic by nie były warte gdyby nie zostały wykonane na poziomie władzy dysponującym realnymi kompetencjami w stosunku do instytucji oświaty. W szczególności, gdyby cyngle POKO lub WMDW w Radzie Dzielnicy Włochy zakomunikowały, że nie pozwolą na atakowanie własnych wyborców to zarówno pan Kramek, jak i jego domniemana żona, a także liderzy PO oraz prezydent Trzaskowski musieliby zapomnieć o jakimkolwiek strajku oświatowym we Włochach. Najpierw bowiem władze Dzielnicy musiały powstrzymać się od zatrudnienia pracowników zastępczych na czas strajku, co uczyniłoby strajk całkowicie bezskutecznym. Następnie musiały powstrzymać się od wycofania ze szkół pieniędzy na wynagrodzenie za strajk. W dalszej zaś kolejności musiały przekazać szkole wynagrodzenia za strajk pod pozorem środków na "dodatki motywacyjne". Takie działanie wymagało zarówno zgody Zarządu jak i milczącej akceptacji Rady Dzielnicy. Ponadto - co nadzwyczaj ważne - chętni do strajkowania nauczyciele musieli od władz dzielnicy otrzymać przed strajkiem wiarygodne zapewnienie, że za udział w strajku otrzymają wynagrodzenie. Sama bowiem obietnica prezydenta Trzaskowskiego nie mogła być wykonana bez poparcia Zarządu Dzielnicy. Wyraźnie należy więc stwierdzić, że aktywne poparcie Zarządu Dzielnicy Włochy było warunkiem sine qua non organizacji strajku. Sama bierność radnych i Zarządu, a tym bardziej aktywne przeciwstawienie się strajkowi, automatycznie wykluczało możliwość przeprowadzenia rzekomego protestu oświaty.

Sebastian PilińskiDo odpowiedzi na pytanie o organizatora strajku wystarczy więc zidentyfikowanie osoby dysponującej władzą niezbędną do organizacji strajku, tzn. do złożenia obietnic zapłaty oraz wyegzekwowania odpowiedniego ruchu publicznych środków finansowych. Zgodnie z uchwałą Zarządu Dzielnicy nadzór nad oświatą sprawuje wiceburmistrz Sebastian P. Ta sama osoba dysponuje pełnomocnictwami do zmiany planów finansowych szkół. Nie ulega więc najmniejszej wątpliwości, że organizatorem strajku we Włochach musiał być Sebastian P. a politycznie za strajk odpowiadają w pierwszej kolejności radne Tina L, Katarzyna S. i Magdalena K-M. z klubu Wspólnoty Mieszkańców Dzielnicy Włochy, które strajk dyskretnie poparły chroniąc politycznie pozycję organizatora.
W tym miejscu może pojawić się wątpliwość: jaki interes miała Wspólnota Mieszkańców Dzielnicy Włochy w organizacji strajku i działaniu tym na szkodę własnych wyborców, skoro beneficjentem strajku miały być Platforma Obywatelska i protektorzy duetu Kramek/Kozłowska? Odpowiedź na to pytanie zapewne znajduje się w tajnej umowie między Platformą Obywatelską a WMDW ponieważ - jak łatwo zgadnąć - naruszenie przez WMDW interesów własnego elektoratu zostało jakoś zrekompensowane. Kierownictwo WMDW musiało bowiem zdawać sobie sprawę, że część wyborców tej lokalnej partii jest zdolna do skojarzenia swojego sposobu głosowania ze skutkami oddanego głosu, a co gorsza może być także zdolna do wyciągnięcia ze skojarzenia nieprzyjemne dla WMDW wnioski.

Drukuj E-mail

Jak wcześniej opisywałem, koalicja klubu POKO z WMDW w Radzie Dzielnicy Włochy straciła podstawową rację bytu po zakupieniu przez POKO radnego Konrada W. i Michała H. z "Kocham Włochy". Pozbycie się koalicjanta nie jest jednak czynnością pozbawioną ryzyka. Nie można też nie wziąć pod uwagę skrajnej bezwolności klubu WMDW, bardzo pożądanej cechy z punktu widzenia manipulatorów dyrygujących głosami radnych POKO. Rezygnacja z poparcia spolegliwych niemot grozi utratą spodziewanych korzyści, może np. zachęcić radnego Konrada W. do stawiania się hersztom PO i żądania wystawienia nielegalnej WZetki bez wrzucania kierownictwu PO należnego bakszyszu przez okno samochodu. Tymczasem po eliminacji WMDW poparcie kupionych z "Kocham Włochy" radnych stałoby się niezbędne dla utrzymania większości w Radzie.

Młodzi, energiczni i spoza układów.Ostatecznie dysponenci radnych POKO zdecydowali o wasalizacji WMDW, przypuszczalnie potajemnie dokupując głos z klubu konkurencji. Decyzją Zarządu Dzielnicy przegłosowaną 18 października wiceburmistrz Sebastian P. został pozbawiony prawie całej władzy i sprowadzony do roli figuranta, pod pretekstem wykorzystywania stanowiska do celów prywatnych. Kwadrans później radni klubu POKO na wszystkich możliwych forach internetowych radośnie zawyli nad dogorywającym zewłokiem koalicjanta, kpiąc z przyszłego nieboszczyka. Wprawdzie pobieranie za nic słonego wynagrodzenia zastępcy burmistrza mogłoby być dobrą opcją dla najbardziej leniwego radnego poprzedniej kadencji, jednakże taki ruch de facto stawiał także WMDW w stan likwidacji i tym samym zmuszał do natychmiastowego wyboru między wojną a haniebną kapitulacją. WMWD wybrała podkulenie ogona i publiczne żalenie się na koalicjanta, a także - co ciekawe - wytykanie POKO złamania pisemnej umowy o podziale łupów w dzielnicy Włochy.

Zwróciłem się więc do szefów klubu POKO i WMDW oraz Zarządu Dzielnicy Włochy o udostępnienie mi kopii tej umowy, która przecież nie dotyczy prywatnego handlu pietruszką tylko władzy samorządowej więc powinna być znana opinii publicznej. Radni nawet nie raczyli odpowiedzieć na uprzejme pismo a Zarząd Dzielnicy po 17 dniach namysłu poszedł w zaparte i twierdzi, że nie dysponuje egzemplarzem umowy, mimo że podpisali się pod nią także niektórzy członkowie Zarządu.

Trudno zgadnąć czego jeszcze dowiedzielibyśmy się z publicznych pyskówek gdyby 28 października między gryzące się pod dywanem buldogi nie wkroczyło Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymując Artura W. (nota bene tofumfackiego szefa warszawskiej PO Marcina Kierwińskiego) na odbieraniu od mafii tureckiej kolejnej transzy łapówki za wystawianie korzystnych WZetek. Wysłany na ratunek łapówkarzowi adwokat Dubois musiał poinformować kierownictwo PO, że szanse na wyciągnięcie Artura W. z aresztu nie są wysokie bo już wkrótce PO zdecydowała o natychmiastowej wymianie burmistrza. Trzeba bowiem zauważyć, że Artur W. nie będzie mógł zza krat podpisać opłaconych łapówkami WZetek. Tymczasem trudno przypuszczać, że mafia turecka pogodzi się z utratą 200 tysięcy złotych skonfiskowanych przez Skarb Państwa z rąk kuriera Platformy. Oczywiste jest więc, że albo patroni Artura W. załatwią obiecane i opłacone WZetki albo dojdzie do dintojry między gangsterami platformerskimi a gangsterami tureckimi.Umowa między POKO a WMDW

W tym nieoczekiwanym stanie rzeczy zaszła potrzeba natychmiastowego powołania nowego burmistrza i tym samym wartość głosów trzech bezwolnych niemot z WMDW niesłychanie wzrosła na politycznej giełdzie. Toteż bez zdziwienia możemy odnotować, że 5 listopada na miejsce aresztowanego Artura W. z Bielan radni koalicji PO/Kukiz/Nowoczesna/WMDW posłusznie wybrali przysłanego przez Platformę Jarosława K. z Pragi. Następnie 20 listopada WMDW odzyskała niemal w całości dotychczasową władzę w Dzielnicy. Zaciekła wojna zakończyła się przywróceniem status quo ante i zgodnym, wesołym oberkiem.

Wiele się musiało wydarzyć, żeby nic się nie zmieniło.

Drukuj E-mail

18 czerwca o godzinie 18ej włochowska koalicja PO/Kukiz/Nowoczesna/WMDW zorganizowała otwarte "spotkanie autorskie" z okazji wydania długiego wywiadu lewicowego dziennikarza Cezarego Michalskiego z Grzegorzem Schetyną. Warszawskie kierownictwo PO rozsądnie nie liczyło na zainteresowanie mieszkańców więc malutką salę kinową ADA'y wypełnili aktywiści POKO ściągnięci z całej Warszawy, głównie z koła PO Ochota, które teren Włoch otrzymało w charakterze lenna do eksploatacji przez jeden z tamtejszych POwskich klanów rodzinnych. Do tego grona dołączyli nieliczni pracownicy włochowskiego samorządu, liczący na profity za demonstrowanie wierności nowej władzy.

Czytaj więcej: narada...

Drukuj E-mail

W drugiej połowie lat 80-ych Związek Sowiecki i jego protektoraty znaleźli się w stanie poważnego kryzysu, głównie dzięki polityce Ronalda Reagana i postawie Jana Pawła II. Działo się to ku radości wszystkich przyzwoitych ludzi na świecie albowiem komunizm był tworem i ustrojem z piekła rodem, jakiego świat nigdy nie widział i - miejmy nadzieję - już nie zobaczy, choć zwolenników komunizmu nadal nie brakuje. Pod wpływem presji politycznej rosyjscy agenci rządzący tzw. "Polską Rzeczpospolitą Ludową" tracili kontrolę nad społeczeństwem, w szczególności nie potrafili zapanować nad życiem gospodarczym ani nad coraz sprawniej funkcjonującymi strukturami niepodległościowego podziemia.

Czytaj więcej: ...

Drukuj E-mail

Wśród wielu wyborców szerzy się pogląd jakoby politycy po wyborach porzucali zamiar realizowania tego, czego ich wyborcy mogliby po nich zasadnie oczekiwać. Przekonanie to jest błędne i pozbawione solidnych podstaw. Kilka miesięcy temu mieszkańcy Włoch masowo poparli radnych znanych z lekceważenia swoich obowiązków, a nawet paraliżowania prac Rady Dzielnicy. Wyborcy gremialnie zagłosowali na przeciwników istnienia liceum na Solipskiej, zwolenników: seksualizacji dzieci, rekomunizacji nazw miejskich, podwyższenia opłat za przekształcenie użytkowania wieczystego we własność oraz na wyznawców poglądu, że interes pracowników szkoły jest ważniejszy niż interes dzieci itp. itd. Wszystkie te postawy i poglądy zostały bezzwłocznie wprowadzone w życie przez nowe władze samorządowe. Zgodnie z oczekiwaniem wyborców - poza drobnymi przepychankami politycznymi - Rada Dzielnicy Włochy niczego sensownego nie robi, trwa proces ograniczania liceum na Solipskiej, od września latarnicy LBGT+ wkroczą do warszawskich szkół, nazwy ulic zostały zrekomunizowane, podwyższono opłaty za przekształcenia własnościowe, w szkołach władze Dzielnicy zorganizowały strajk pracowników itp.itd. Co prawda Rada Warszawy ostatecznie musiała wycofać się z podwyżek opłat za użytkowanie wieczyste a Rada Dzielnicy Włochy spowolniła proces likwidacji liceum na Solipskiej ale nie wynikało to ze złej woli rządzących radnych lub zmiany ich poglądów tylko z konieczności tymczasowego ugięcia się przed wrogą presją sfrustrowanej porażką opozycji.

Czytaj więcej: ...

CLIX Liceum Ogolnoksztalcace im. Krola Jana III Sobieskiego

  • Rekrutacja 2020/21 - dlaczego Solipska?
    07 maj 2020
    LINK DO SPOTKANIA ONLINE dla KANDYDATÓW 27 MAJA 17.00 ZADAJ PYTANIE, A OTRZYMASZ W ODPOWIEDZI LINK DO SPOTKANIA Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule znajdziecie TUTAJ
  • Otwarte obiekty sportowe!
    21 maj 2020
    REGULAMIN KORZYSTANIA Z BOISKA WIELOFUNKCYJNEGO REGULAMIN KORZYSTANIA Z HALI SPORTOWEJ Boisko dostępne od pon. do pt. w godz. 8.00 - 16.00, sb. i ndz. 8.00 - 14.00. Hala sportowa dostępna w soboty w godz. 10.00 - 12.00. Przypominamy, że na terenie placówki obowiązuje reżim sanitarny związany z zagrożeniem COVID-19.
  1. Strona www.wlochy.waw.pl publikowana jest przez Klub Miłośników Włoch.
  2. Każdy może umieszczać na stronie www.wlochy.waw.pl swoje artykuły, jeśli tożsamość autora będzie znana administracji tej strony i jeśli autor nie narusza swoją publikacją obowiązującego prawa oraz dóbr osobistych innych osób.
  3. Publikacje naruszające obowiązujące prawo lub bezprawnie naruszające dobra osobiste innych osób będą usuwane bezzwłocznie po zawiadomieniu administratora tej strony na adres webmaster@wlochy.waw.pl lub telefonicznie pod numerem (22) 8628418.
  4. Ponadto administracja strony zastrzega sobie prawo do usunięcia każdej publikacji bez wyjaśnienia.
  5. Przez fakt publikacji na tej stronie autor wyraża zgodę na zrekompensowanie wszelkich skutków swojej publikacji wydawcy tej strony oraz zrzeka się majątkowych praw autorskich w zakresie obejmującym publikację na tej stronie.