Karta Dużej Rodziny - wyszło jak zwykle, czyli źle

Drukuj

Uzyskanie Karty Dużej Rodziny w przypadku uczących się dzieci, które są już pełnoletnie, to bardzo długotrwały i wielokrotnie powtarzany proces. Odczułem to na własnej skórze. Według obecnych reguł we wrześniu (na jeden miesiąc) w roku maturalnym dziecko przestaje być członkiem dużej rodziny!

 

Wniosek o wydanie kart dużej rodziny (2 rodziców i troje dzieci: 21, 19 i 13 lat) złożyłem 25 czerwca br. w Urzędzie Dzielnicy Warszawa-Włochy. W lipcu okazało się, że muszę dostarczyć zaświadczenia, że starsze dzieci nadal się uczą. W połowie lipca UD dysponował wszystkimi dokumentami. 25 sierpnia br. otrzymałem SMS-a z informacją, że karty są do odbioru. 4 września je odebrałem: 4 ważne i jedną nieważną(!). Data ważności karty dla mojego starszego syna została ustalona na 31 sierpnia 2014 r.

We wniosku zadeklarowałem (byłem wnioskodawcą), że syn skończy naukę na studiach 30.09.2019. W zaświadczeniu z liceum (tylko z tej szkoły w lipcu można było otrzymać zaświadczenie) napisano zgodnie z prawdą, że uczniem liceum po zdanej maturze mój syn będzie do 31.08.2014. Formalnie studentem mój syn został 1 października br. Gdy składałem wniosek o wydanie KDR nie był jeszcze przyjęty na studia.

Przy wydawaniu karty nie zwrócono uwagi na planowaną datę zakończenia studiów. W efekcie wydano nam kartę, która jest bezużyteczna. W Urzędzie Dzielnicy Warszawa-Włochy nikt z kim rozmawiałem nie uważał, że popełniono błąd. Zasugerowano mi ponowne złożenie wniosku.

Jaki sens jest w takim trybie wydawania kart?

  1. wyprodukowano kartę, z której praktycznie nie było można skorzystać.
  2. mój syn musiał jeździć specjalnie do szkoły, by uzyskać zaświadczenie, które nic mu nie dało.
  3. mój syn - jako jedyny w rodzinie został pozbawiony karty, do której ma prawo.
  4. mój syn znów będzie usiał starać się o kolejne zaświadczenie.
  5. mój syn będzie musiał dwukrotnie pojechać do UD Warszawa-Włochy, żeby złożyć wniosek o KDR i pojechać ją odebrać.

 Reguły ustalania daty ważności karty są nielogiczne.

W przypadku niepełnoletnich - do pełnoletniości; później trzeba składać kolejne wnioski: w liceum, w czasie licencjatu, na pierwszych studiach magisterskich i na drugich studiach magisterskich (tak może wyglądać ścieżka edukacyjna do 25 roku życia) - dla jednego dziecka będzie potrzebnych pięć albo i więcej kart (jeśli wspomniana ścieżka będzie bardziej skomplikowana). Według obecnych reguł we wrześniu (na jeden miesiąc) w roku maturalnym dziecko przestaje być członkiem dużej rodziny!!!

 

W przypadku pełnoletnich potrzebna jest jedna karta mniej niż w przypadku niepełnoletnich. Problem utraty uprawnień ma jeden miesiąc pozostaje. W przypadku rodziców karty wydawane są bezterminowo!!! Przy odbiorze podpisałem deklarację, że będę informował o utracie uprawnień do posiadania kart dużej rodziny.

Szacuję, że według obecnych reguł dla mojej pięcioosobowej rodziny potrzebnych będzie 17 kart. Żeby je uzyskać potrzeba będzie łącznie 13 wniosków i 26 wizyt w Urzędzie Dzielnicy Warszawa-Włochy. Dużo taniej byłoby wydać wszystkim karty bezterminowe i czekać na moje informacje o ewentualnej utracie uprawnień - skoro taką deklarację musiałem złożyć. Wystarczyłoby 5 kart, jeden wniosek, dwie wizyty w urzędzie.

Skomplikowany system wydawania kart dużej rodziny służy przede wszystkim tym, którzy je wydają, tj. urzędnikom. Potrzeba ich więcej i cały system drożej kosztuje. Można się wykazać hojnością dla dużych rodzin, tyle że te pieniądze nie trafiają do rodziny, a do urzędników.

Ponieważ sprawa nie dotyczy tylko mnie, opisałem problem i przekazałem go 4 września do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Ufałem, że instytucja zajmująca się KRD jest w stanie naprawić błędy w funkcjonowaniu tego systemu. Wyraziłem oczekiwanie, że otrzymam nową kartę dużej rodziny dla mojego syna bez konieczności składania kolejnego wniosku i że za kilka dni otrzymam SMS-a z informacją, że można ją odebrać.

Karty ani SMS-a nie otrzymałem. 15 października (tj. po 41 dniach) dotarł do mnie list z MPiPS, w którym Janina Szumlicz, dyrektor departamentu polityki rodzinnej, wyjaśniła, że wszystko  odbyło się zgodnie ze stosownym rozporządzeniem Rady Ministrów. Wspomniała też, że w projekcie ustawy przewidziano możliwość składania oświadczeń odnośnie terminów ukończenia szkół przez dzieci, ale w obowiązującym rozporządzeniu tej możliwości brak. Czyli ktoś chciał dobrze, ale wyszło jak zwykle czyli źle.

Jak do tej pory nie trafiłem jeszcze do miejsca, w którym mógłbym skorzystać z przywilejów (tj. zniżek) które daje Karta Dużej Rodziny. Syn ma już legitymację studencka, ale nasz zapał do złożenia wniosku o KRD spadł niemal do zera. 

[Skomentuj]